Protest w Dąbrowie Górniczej przeciwko „likwidacji” trzech rzek. „Niech rzeki płyną”
Na placu Wolności w Dąbrowie Górniczej zebrali się w sobotę społecznicy i mieszkańcy, którzy obawiają się, że z powodu wyłączenia systemu odwadniającego będącej w likwidacji kopalni cynku i ołowiu Olkusz-Pomorzany — dojdzie do katastrofy ekologicznej.

Ratujmy naszą wodę i dolinę Białej Przemszy! – głosili społecznicy związani m.in. ze Związkiem Stowarzyszeń „Zielony Ring Przemszy", które promuje naturę, rekreację i turystykę kajakową w zlewniach rzeki Biała Przemsza, członkowie Stowarzyszenia „Samorządne Strzemieszyce" oraz Fundacji Kajakowej GDK-TOŁHAJ z Gliwic.
„Stoimy w obliczu katastrofy ekologicznej, o nieokreślonej skali i rozmiarach. Ma ona związek z planowanym wyłączeniem odpompowywania wody z będącej w likwidacji kopalni cynku i ołowiu Olkusz-Pomorzany. Wskutek wydobycia rud metali powstał rozległy lej depresyjny, wokół którego rozpoczął się procesu utleniania minerałów rudnych. Tak powstały łatwo rozpuszczalne w wodzie minerały wtórne – głównie siarczany z wbudowanymi do swojej struktury metalami ciężkimi, które już zanieczyściły wody gruntowe, doprowadzając m.in. do wyłączenia ujęć w Tucznawie i Łazach Błędowskich, dzielnicy Dąbrowy.
Dodatkowo zaprzestanie wypompowywania spowoduje zanik rzek Sztoły, Białej i Baby, stanowiących około 80 proc. zasilenia Białej Przemszy. Jej ekosystem zostanie zniszczony. Już nie będzie można podziwiać piękna tych rzek z kajaka czy jadąc rowerem. Zostaną też zatrute ujęcia wody pitnej dla Dąbrowy, Zawiercia, Olkusza, Sławkowa, Bukowna, a w przyszłości Sosnowca i Jaworzna. Przestanie istnieć młyn w Okradzionowie, który pracuje od XIX wieku i jest perełką w naszym regionie. Nikt nie potrafi oszacować strat ekonomicznych (budowa nowych ujęć wody) i jak daleko sięgnie degradacja środowiska. Właściciele kopalni nie czują się odpowiedzialni za stan środowiska zaburzonego przez wydobycie. Samorządy w większości nie podejmują działań w reakcji na zaistniałą sytuację" – podkreślają organizatorzy protestu.
„Może to potrwać kilka-kilkadziesiąt lat, co w skali życia kolejnych pokoleń nie jest dużo".
ZGH Bolesław w Bukownie odpowiadają, że wyłączenie odwodnienia żadnej katastrofy nie spowoduje. Firma zaznacza, że dojdzie do istotnego zmniejszenia przepływu wody w rzekach, których obecne przepływy były sztucznie zwiększone przez wody z odwodnienia kopalń. Ma być to – wg ZGH – zjawisko czasowe, po którym dojdzie do odtworzenia naturalnych przepływów. „Może to potrwać kilka-kilkadziesiąt lat, co w skali życia kolejnych pokoleń nie jest dużo".
ZGH podkreśla też, że działalność kopalń nie doprowadziła do zanieczyszczenia ujęć wody. „Ich zanieczyszczenie jest związane ze zmniejszeniem ich eksploatacji".
„Należy ponadto podkreślić, że likwidacja kopalni »Olkusz-Pomorzany« odbywa się zgodnie ze wszystkimi obowiązującymi przepisami prawa, a w szczególności na podstawie opracowanego przez ZGH »Bolesław« SA i zatwierdzonego przez wszystkie uprawnione do tego organy i instytucje »Planu likwidacji zakładu górniczego«" – cytowaliśmy jedną ze stron sporu we wcześniejszym tekście poświęconym temu problemowi.
Artykuł z wyborcza.pl z 4 grudnia 2021
Galeria zdjęć (10)
Widzisz błąd na tej stronie albo masz pomysł? Daj nam znać